Potęga Twittera, czyli konkretyzacja treści


Twitter. Na świecie fenomen i potężne narzędzie komunikacji społecznościowej. W Polsce dopiero zdobywa popularność i miejsce na piedestale. Zaryzykuję stwierdzenie, że w najbliższych latach będzie dynamicznie zyskiwał na znaczeniu również w naszym kraju. Także dzięki zwiększającej się liczbie użytkowników. Zanim przejdziemy to tego gdzie, moim zdaniem, kryje się potęga i fenomen tego serwisu, przyjrzymy się kilku statystykom:
Z Twittera aktywnie korzysta w Polsce ok 2,5 - 3 mln osób miesięcznie, jak wynika z badania Megapanel PBI/Gemius. Liczba ta nie jest niska. Oczywiście daleko jej do lidera jakim jest Facebook, ale to w dalszym ciągu więcej niż Instagram (2 - 2,3mln), Pinterest (1,4 - 1,7mln) czy Ask.fm (2 - 2,5mln). Daje to na szybko licząc zasięg w okolicach 13% internatów w Polsce. Sporo. Oczywiście liczba aktywnych kont Polskich użytkowników jest mniejsza a różnica wynika ze specyfiki Twittera. Otóż wszystkie* treści są tu dostępne bez konieczności logowania. Specjalnie użyłem * przy słowie wszystkie, gdyż istnieje możliwość "ukrycia konta". Jednak wtedy, nawet rejestracja nic nie daje i konta dalej nie widzimy. dopóki jego właściciel nas nie autoryzuje. Liczba takich kont jest jednak marginalna i ogólnie nie wpływa na zasadę iż "wszystkie treści są dostępne dla wszystkich". Przyglądnijmy się poniższej tabeli przygotowanej prze WirtualneMedia

źródło WirtualneMedia

W powyższym widać wyraźnie iż zasięg Twittera w naszym kraju zwiększył się dwukrotnie w czasie ostatnich pełnych 2 lat. Widać także trend zmniejszenia dynamiki wzrostów. W mojej opinii trochę kosztem wymienionych wcześniej Instagrama, Pinteresta i właśnie Ask.fm. Nie mniej jednak, potencjał już jest duży a ja spodziewam się jego dalszego wzrostu. Choć może już nie tak dynamicznie.

Badanie przeprowadzone przez Instytut Pew research Center pokazują iż 63% użytkowników Twittera wykorzystuje go jako główne źródło informacji z poza swojego kręgu. Czyli informacji spoza strefy rodziny czy znajomych. Badanie to jest dość "świeże" - marzec 2015 i pokazuje jakie są przyzwyczajenia użytkowników tego portalu. 2/3 obcujących tam ludzi szuka informacji. Jasnych, konkretnych i szybko przyswajalnych informacji. Ten trendy dotyczy na razie Twittera ale będzie rozlewał się na całą sieć. To nieuniknione w związku z coraz mniejszą ilością czasu poświęcanego per strona. Wniosek? Należy pisać jasno, zwięźle i konkretnie. Długie "eseje" na na www to przeżytek i strata czasu. I tak większość tego nie przeczyta, a tylko przeleci szybko tekst wzrokiem, starając się wyłapać z grubsza jego sens. Stąd właśnie potęga Twittera.

Jeszcze jeden dowód na konkretyzację treści? Proszę bardzo.Obecnie przyjmuje się jakoby przykucie uwagi użytkownika na 2 minuty było optymalne. To nie bez powodu trailery filmów, nawet najlepszych, w większości mieszczą się w tym czasie. Ok -z filmem prosta sprawa. A jak to się ma z tekstem? Banalnie. Przeciętnie człowiek jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem 200-250 słów w minutę. W 2 minuty daje to tekst nie dłuższy niż 400 - 500 słów. Zapamiętajcie, bo to cenna informacja.

Teraz jak się to ma do Twittera? Policzmy. Przyjmując, że średnio, wyraz w języku polskim ma 6 liter daje to ok 23 wyrazy na tweeta czyli około 11 tweetów na minutę. Całkiem nieźle :). Przeglądniecie ponad setki najpopularniejszych wpisów z danego dnia, zajmie więc nie więcej niż... 10 minut. Spróbujcie taki sam czas spędzić na facebooku. Gwarantuję, że wartość przyswojonych informacji będzie kilkukrotnie niższa (nie licząc nowego kota szwagra, oraz tego że kolega z klasy jadł sushi na śniadanie).

Właśnie pyknęło 500 wyrazów - pora kończyć.

Ale jeszcze kilka słów na zakończenie. W Polsce ponad 50% użytkowników Twittera to mężczyźni i kobiety w wieku 25-44. Wniosek? Brak gimbazy. Chociaż trzeba przyznać czasem mimo, że grupa mniejsza mniejsza, to jest lepiej widoczna. Taki już chyba "jej urok".

Twitter oczywiście również targany jest różnymi problemami z których najważniejszy to to, że nie zarabia. Jak na spółkę notowaną na giełdzie to bardzo duża bolączka. Jednak od strony użytkownika nie jest to duża niedogodność. Zaryzykuję stwierdzenie, że dzięki temu jest nawet mniej reklam. Drugim problemem jest to iż przy pierwszym kontakcie użytkownicy mogą się czuć zagubieni. Serwis, zwłaszcza na początku może wydawać się niezrozumiały. To uczucie mija jednak już po dodaniu do swojego NewsFeeda pierwszych obserwowanych osób. W każdym razie nie należy się zniechęcać bo zdecydowanie warto! A jeśli mimo to dalej się boicie, że Was przerośnie to polecam książkę Eryka Mistewicza "Twitter - sukces komunikacji w 140 znakach. Tajemnice narracji dla firm, instytucji i liderów opinii" a już nic Wam nie będzie straszne.

Wszystkie dane które tu opisane, a nawet dużo więcej znajdziecie w raporcie Sotrendera -> http://www.sotrender.pl/





2 komentarze:

  1. Właśnie w ostatnich 3 dni zarejestrowałam się na Twitterze, w dużej mierze z konieczności, chęci sprawdzenia czy diabeł faktycznie taki straszny. Muszę jednak przyznać, że zaskoczenie było dość miłe i będę rozwijać tę platformę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Na pewno nie taki straszny. To w gruncie rzeczy dość proste narzędzie. Mam nadzieję, że z każdym dniem będziesz się przekonywać, że również bardzo przydatne. W razie pytań oczywiście służę pomocą ;-)
      PS.
      Polecam również appki na smartphone'a aby nic nie przeoczyć. Twitter z założenia jest bardzo dynamiczny.

      Usuń